10 mniej ratuje życie

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Jadąc 60 km/h na godzinę masz nikłe szanse na wyhamowanie przed przejściem dla pieszych. Pieszy raczej nie przeżyje.

Uderzenie przez samochód jadący z prędkością 46 km/h jest dla człowieka tak samo groźne jak upadek z wysokości trzeciego piętra. Samochód łamie mu kości, rozbija czaszkę i uszkadza narządy wewnętrzne, ograniczając szanse na przeżycie do minimum.

Powyżej 50 km/h są one w zasadzie zerowe, ale mimo tego kierowcy ciągle uważają, że przekraczając prędkość o 5-10 km/h nie stwarzają dużego zagrożenia. Mylą się – mówi Wojciech Pasieczny, były policjant, obecnie biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków.

Czas reakcji potrzebny kierowcy do naciśnięcia pedału hamulca to sekunda. Jeśli jedzie 50 km/h, do pasów zdąży zmniejszyć prędkość do 5 km/h. Skończy się na siniakach.

Jadąc 60 km/h mimo hamowania uderzy w człowieka z prędkością 46 km/h. Niemal na pewno go zabije. 10 km/h mniej ratuje życie – przekonuje Pasieczny, który podobnych wypadków zrekonstruował setki.

Radosław Jaskulski, instruktor bezpiecznej jazdy ze Szkoły Auto: Zza kierownicy prędkość ocenia się zawsze inaczej, łagodniej. Ale kiedy samochód obserwuje się z perspektywy pieszego, odczucia są diametralnie inne. Na naszych szkoleniach ustawiamy ludzi w rzędzie i prosimy o ocenę prędkości auta, jakie obok nich przejeżdża. Ma na liczniku 60-70 km/h. Najczęściej pada odpowiedź, że jedzie 100-120 km/h. Takie doświadczenie najlepiej uczy kierowców pokory – przekonuje instruktor. I dodaje, że mimo zmian w konstrukcji dzisiejszych samochodów, pieszy wciąż w przypadku potrącenia pozostaje na przegranej pozycji.