Brak umiejętności energooszczędnej jazdy 
może pogrążyć przyszłych kierowców


[Głosów:0    Średnia:0/5]

Wszystko za sprawą jednej z unijnych dyrektyw i ministra infrastruktury, który pod jej wpływem chce zmienić zasady egzaminowania na prawo jazdy prawie wszystkich kategorii (bez motocyklowych). Projekt rozporządzenia jest już gotowy i trafił właśnie do uzgodnień międzyresortowych.

Nowy egzamin ma obowiązywać od stycznia 2015 r. Chodzi o wprowadzenie obowiązku sprawdzania podczas egzaminu państwowego umiejętności energooszczędnej jazdy. W rezultacie do egzaminu mają zostać dopisane dwa obowiązkowe zadania: sprawdzanie umiejętności właściwej zmiany biegów –zgodnie z zasadami jazdy energooszczędnej, w tym w szczególności zmiany biegów na wyższy, oraz umiejętności hamowania silnikiem. Obydwie umiejętności – zdaniem autorów – wpływają na efektywne zużycie paliwa podczas jazdy samochodem.ekojazda2

Na czym ma polegać wykonanie zadań? W pierwszym egzaminowany na kategorię B (samochód osobowy i wszystkie inne wyższe), według zasad ustalonych przez ministra, powinien zmieniać bieg na wyższy w momencie, kiedy silnik osiągnie ok. 2 tys. obrotów na minutę, a pierwsze cztery biegi włączać, zanim pojazd uzyska prędkość 50 km/h.

Drugie zadanie polega na właściwym dla energooszczędnej jazdy korzystaniu z momentu obrotowego silnika podczas hamowania.

– To bzdura – ocenia krótko Mariusz Stuszewski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Motorowego. – Samochodem należy jeździć bezpiecznie, dynamicznie. Przydałoby się też, by była to jazda ekonomiczna, ale taki styl można uprawiać tylko wówczas, gdy są ku temu warunki – wyjaśnia. I dodaje, że to nie jest jedyne ograniczenie. Dużo zależy też od rodzaju silnika i jego mocy. – Jeśli ma się samochód z silnikiem 60 KM, to jeżdżąc tak, jak wymaga tego projekt, zabije się silnik. Nie mówiąc już o tym, jak kandydaci podczas egzaminu zaczną pokonywać skrzyżowania według tych zasad. Reszta kierowców postoi i poczeka – ironizuje.

– To kolejna zmiana, która sprawi, że liczba tych, którzy zdają egzamin, spadnie o kilkanaście, jeśli nie o kilkadziesiąt procent – uważa Łukasz Maciąg ze stowarzyszenia kierowców. Jego zdaniem wystarczy przegapić obroty w ciągu minuty i już można oblać egzamin. I co to ma wspólnego z bezpieczną jazdą? Twierdzi też, że umiejętność płynnej, ekonomicznej jazdy nabywa się z czasem i wraz z doświadczeniem za kółkiem. – To, co autorzy projektu chcą teraz traktować jak dodatkowe zadania, traktuje się dziś jako parametry jazdy – zauważa. I jako takie, jego zdaniem, powinny pozostać. To ma być część składowa jazdy, a nie zadanie, które w razie złego wykonania pogrąży przyszłego kierowcę.